sobota, 28 lipca 2012

Sernik na zimno na kruchym spodzie

Ma wszystko to, co powinien mieć dobry sernik na zimno - wyczuwalny kruchy spód, kremową słodką masę serową z nutą wanilii i dodatki, które nadają charakter: świeże maliny na wierzchu, a dodatkowo pod serem cienka warstwa musu malinowego. To ciasto ma dwie zasadnicze wady - trudno przestać je jeść i za szybko się kończy...

Spód - UWAGA - to jest moim zdaniem idealny spód migdałowy, wreszcie znalazłam odpowiednie proporcje po wielu poszukiwaniach!
140 g migdałów
30 g fruktozy
1 łyżka syropu z agawy (niekoniecznie)
1 żółtko
1 łyżka miękkiego masła
szczypta soli

Ciasto szybko zagnieść w misce. Ważne, żeby nie było zbyt rzadkie. Jeśli składniki nie będą chciały się łatwo połączyć, bo np. żółtko jest małe albo masło zbyt twarde, lepiej nie dodawać dodatkowego tłuszczu, tylko syrop z agawy (1 łyżka), który jest płynny i ułatwi sklejanie. Ten spód ze względu na obecność migdałów i tak jest bardzo tłusty (i zdrowy przy okazji :). Ciasto schować do lodówki na min. 30 minut. Dno tortownicy (22 cm) wyłożyć papierem do pieczenia i wylepić ciastem. Piec 10 min. w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. Uważać, żeby się nie przypaliło. Następnie przestudzić i włożyć do tortownicy wyłożonej folią spożywczą lub aluminiową.

Mus
1,5 szklanki mallin
3 łyżki syropu z agawy (lub miodu czy fruktozy)
2 łyżeczki żelatyny

Zmiksować maliny, dodać syrop z agawy i żelatynę rozpuszczoną w niewielkiej ilości wrzącej wody. Lekko tężejący mus wylać na upieczone i wystudzone ciasto, całość wsadzić do lodówki.

Masa serowa
1 kg sera (użyłam mielonego twarogu 4 proc. tłuszczu)
8 łyżek syropu z agawy
laska wanilii6 łyżeczek żelatyny (warto sprawdzić na opakowaniu, jaka ilość jest potrzebna do 1 kg sera, bo żelatyna żelatynie jest nierówna)
maliny do ułożenia na wierzchu


Zmiksować ser z syropem z agawy oraz ziarenkami wydłubanymi z laski wanilii. Żelatynę rozpuścić w niewielkiej ilości gorącej wody, lekko przestudzić, dodać do niej 3-4 łyżki masy serowej, zmiksować, a następnie dodać do pozostałej masy serowej i całość przez chwilę miksować. Nie radzę dodawać rozpuszczonej żelatyny od razu do całej masy, bo może się to skończyć łzami - masa serowa lubi się warzyć. Wtedy smakuje dalej tak samo dobrze, ale wygląda znacznie gorzej. Gotową masę serową ułożyć na stężałym musie malinowym. Jak widać, mi brakło cierpliwości, mus był jeszcze dosyć płynny i zamiast efektu "od linijki" wyszły fale. Na górze ułożyć, delikatnie dociskając, umyte i wysuszone maliny. Całość wsadzić do lodówki na kilka godzin. A potem... jeść i zachwycać się swoim geniuszem ;-)


sobota, 7 lipca 2012

Tagliatelle z kremowym sosem łososiowym

Pyszne połączenie makaronu z łososiem w sosie z chudym serkiem. Idealna propozycja na pierwszofazowy obiad wg Metody Montignaca - do razowego makaronu możemy dodać zdrowe tłuszcze w postaci ryby oraz odrobinę oleju rzepakowego. Jako bazę ziołową polecam natkę z pietruszki, która świetnie podkreśla smak łososia, ale tutaj panuje totalna dowolność - w zależności od upodobań. Danie zjadłam z pomidorami - grzech jest ich nie jeść w sezonie :)

Składniki (dla dwóch osób)
150 - 200 g filetu z łososia
pojemniczek chudego sera - użyłam twarożku do smarowania pieczywa 0,2 proc. Linessa (Lidl)
2-3 łyżki chudego jogurtu
1 łyżeczka oleju rzepakowego

2 ząbki czosnku
pół pęczka natki z pietruszki
sól, pieprz

200 g razowego tagliatelle 

Łososia ugotować na parze, wstawić makaron do gotowania - tak aby był gotowy zaraz po przygotowaniu sosu. W rondelku rozgrzać olej i podsmażyć na nim drobno posiekany czosnek. Dodać rozdrobnionego łososia - obranego ze skóry, bez ewentualnych ości. Chwilę potrzymać razem. Następnie włożyć serek, jogurt, przyprawy oraz natkę pietruszki i dokładnie wymieszać. Jeśli sos będzie za gęsty - dodać więcej jogurtu. Trzymać na ogniu ok. 2-3 minut, a następnie wyłożyć na talerz i czekający tam, ugotowany al dente makaron. Można też wrzucić tagliatelle do rondelka, aby sos oblepił idealnie każdą wstążkę, a następnie przełożyć na talerz. Do tego pomidory, inne dodatki lub nic - co kto lubi :)


niedziela, 1 lipca 2012

Razowe pierogi z mięsem

Bardzo lubię smak ciasta w pierogach razowych i często je robię z różnym nadzieniem - owocami, serem, szpinakiem, czy jak dzisiaj - z mięsem. Podstawą jest ciasto. Wiadomo, że mąka razowa nie jest tak elastyczna jak pszenna typu 450, ale małe czary mary sprawia, że ciasto wychodzi świetne. Tajemnica tkwi w dodatku gumy guar, która pod wpływem wody zagęszcza ciasto i sprawia, że pierogi dobrze się wyrabiają, ciasto jest elastyczne i nic się nie rozpada podczas gotowania.W przepisie są 2 łyżki oleju rzepakowego - to dobry tłuszcz, w takiej ilości można go dodać do dania węglowego.


Składniki na ciasto
500 g mąki razowej - użyłam pół orkiszowej i pszennej 1850
1 łyżeczka gumy guar
letnia woda - tyle, aby zagnieść ciasto pierogowe
szczypta soli

Farsz
gotowany filet z kurczaka - ok. 300 g
duża cebula
2 łyżki oleju rzepakowego
zioła - co kto lubi, ja wybrałam świeży majeranek, tymianek i rozmaryn
pieprz, sól

Mąkę wymieszać z gumą guar i solą, a następnie zagnieść ciasto. Ciasta razowego nie trzeba wygniatać długo - wystarczy kilka minut, aby było w miarę elastyczne. Następnie przykryć ściereczką i odstawić na pół godziny - aby sobie odpoczęło :) W tym czasie można przygotować farsz - zmiksować lub zmielić w maszynce do mięsa filet. Dodać do niego podsmażoną na 1 łyżce oleju cebulę oraz wszystkie przyprawy. Dokładnie wymieszać.
Ciasto cienko rozwałkować, wycinać kółka, nadziewać i lepić pierogi. Wrzucić do osolonej wody i gotować na wolnym ogniu ok. 10 minut po wypłynięciu na wierzch. Podawać z...  no właśnie - u mnie wersja full wypas - zeszkliłam kolejną cebulkę na drugiej łyżce oleju, wrzuciłam na to pierogi i jeszcze je podsmażyłam.... Żyć nie umierać ;-)


czwartek, 21 czerwca 2012

Naleśniki z pęczaku

Elastyczne, neutralne w smaku, cienkie lub grubsze - jak kto woli. To właśnie sprawia, że naleśniki z pęczaku są idealne - zarówno do słodkich jak i pikantnych nadzień. U mnie farsz z wczorajszej zgęstniałej soczewicy w wersji dahl, dodatkowo wrzuciłam sporo gotowanego kalafiora, a na środek w ramach szaleństwa kolorystycznego rozłożyłam listek sałaty ;-) Jedna uwaga - mielenie pęczaku w młynku do kawy to droga przez mękę, ale proszę się nie zniechęcać. Najlepiej robić to kilka razy, dając odpocząć młynkowi. Mi nigdy nie udało się uzyskać konsystencji idealnej mąki, zawsze była mniej lub bardziej wyczuwalna kaszka. Nie wpływa to jednak na smak ani wygląd naleśników.

Składniki
1 szklanka zmielonego pęczaku
1 szklanka mleka
1 jajko (jeśli samo białko, to będzie wersja węglowodanowa)
sól do smaku
dodatkowo: woda

Wszystko za wyjątkiem wody miksujemy i odstawiamy na ok. 30 minut, aby masa dobrze napęczniała. Następnie dodajemy wodę - ok. pół szklanki, aby ciasto uzyskało rzadką konsystencję naleśnikową. Smażymy tak jak normalne naleśniki - przed pierwszym warto lekko nawilżyć patelnię olejem, a później już na sucho.
Jadłam je zarówno w wersji takiej, jak na zdjęciu, jak i na słodko z kremem czekoladowym z soczewicy (niebawem na blogu) - za każdym razem dobre. Ze względu na elastyczność mogą nadawać się do krokietów - nie mogę się doczekać, aż wypróbuję :)

środa, 20 czerwca 2012

Chłodnik na upalne dni

Świetnie syci, orzeźwia, jest pyszny, kolorowy, a przy okazji jak najbardziej zgodny z Metodą Montignaca. Chłodnik na bazie botwiny (bez buraczków, same listki i łodyżki) na stałe powinien wejść do naszego letniego menu. Z jajkiem - wersja tłuszczowa, bez jajka na chudym kefirze stanowi posiłek węglowodanowy. Polecam gorąco, szczególnie kiedy na zewnątrz słupki rtęci pokazują trójkę z przodu.

Składniki
Spory pęczek botwiny, ale bez buraczków
2-3 łyżki soku z cytryny
pół litra chudego kefiru
2-3 ogórki grunowe
3-5 rzodkiewek
pęczek koperku
2-3 ząbki czosnku
sól, pieprz
jajko

Jak najdrobniej pokroić botwinę i zalać niewielką ilością wody - na tyle, by wszystko dokładnie przykryła. Zagotować i trzymać na ogniu, aż wszystko będzie miękkie (ok. 10 min.), następnie dodać sok z cytryny. Odstawić do wystygnięcia. Tymczasem na grubej tarce zetrzeć ogórki i rzodkiewkę i przecisnąć czosnek przez praskę, koperek drobno pokroić. Wszystko to dodać do przestudzonej botwiny i zalać kefirem. Wymieszać i doprawić do smaku - tutaj w zależności od preferencji - sól, pieprz, więcej czosnku, soku z cytryny itp. Następnie wstawić do lodówki, żeby się porządnie schłodził. Wlać na talerz i dodać jajko, a następnie rozkoszować się rześkim smakiem ;)


środa, 9 maja 2012

Pudding z quinoa

Są takie dni, kiedy po pysznym obiedzie aż skręca za czymś słodkim. I żeby nie było zbyt różowo, okazuje się, że ciemna czekolada dawno zjedzona, jogurt wyparował z lodówki, a zwiędłe jabłko właśnie zjadł pies. Wtedy nie pozostaje nic innego, jak remanent szafek i zrobienie czegoś z niczego. Tak było i dzisiaj. Efekt - smaczny pudding. Szkoda tylko, że nie miałam laski wanilii i np. świeżych malin, bo w takim zestawieniu smakowałby jeszcze lepiej. Smak puddingu najlepiej dobrać według własnego gustu :)

Składniki na 2 porcje
1/2 szklanki quinoa
1 i 1/2 szklanki mleka
2 łyżki syropu z agawy
1/2 łyżeczki cynamonu

Mleko podgrzać z cynamonem i syropem z agawy, dodać do ciepłego wypłukaną i odsączoną quinoę. Gotować na wolnym ogniu ok. 30-40 minut, aż ziarenka napęcznieją i popękają. Uwaga - może się przypalać, dlatego trzeba co chwilę mieszać. Jeszcze ciepły pudding nakładać do pucharków, posypać cynamonem i zjeść z apetytem :)

sobota, 7 kwietnia 2012

Sernik straciatella

To jeden z najprostszych serników, jakie kiedykolwiek robiłam. A smakuje bosko - szczególnie jak jest jeszcze ciepły. Wiem, że ciasto powinno wystygnąć, ale... Sernik kocham prosto z piekarnika. Byle tylko nie parzył ust ;-) Polecam wersję z kawałkami gorzkiej czekolady - idealnie przełamuje słodycz sera i dobrze się komponuje z wyczuwalnym smakiem orzechów włoskich.

Składniki
Spód - taki jak w tym przepisie 

Masa
1 kg mielonego sera
5 jajek
6-9 łyżek syropu z agawy - w zależności od upodobań
1/3 łyżeczki agar agar
1 tabliczka czekolady min. 70 proc. kakao

Foremkę wykładamy masą orzechową. Przez chwilę miksujemy żółtka z syropem z agawy (kogel mogel z tego się nie zrobi, dlatego można użyć zamiast syropu - pół szklanki fruktozy), dodajemy ser, agar agar i ponownie wszystko miksujemy. Następnie dodajemy połamaną na drobne kawałeczki czekoladę, a na końcu pianę ubitą z białek. Wszystko delikatnie mieszamy drewnianą łyżką i wylewamy na orzechowy spód. Pieczemy ok. 70 minut w piekarniku nagrzanym do 160 stopni. Studzimy w przymkniętym piekarniku - wtedy mniej opadnie. I wyciągamy z foremki jak już jest zupełnie zimny ;-) Wierzch sernika posmarowałam roztopioną czekoladą i posypałam mielonymi orzechami włoskimi.


czwartek, 8 marca 2012

Chrupiące orzeszki z ciecierzycy


Zdrowy fast food brzmi jak oksymoron. Jednak w przypadku tej przekąski to czysta prawda. Zdrowa ciecierzyca, odrobina oliwy lub oleju rzepakowego i sporo zbawiennych przypraw. Chyba każdy, kto był/jest na diecie Montignaca zna te "chrupki" - ja robiłam je wielokrotnie, a ostatnio przypomniał mi o nich wpis na blogu Sowy. Zrobiłam je używając swoich ulubionych przypraw.

Składniki
kubek suchej ciecierzycy
3-4 łyżki oleju rzepakowego lub oliwy z oliwek
1 łyżka płatków chili

przyprawy:

1 czubata łyżeczka słodkiej papryki
1 czubata łyżeczka suszonego oregano
1 płaska łyżeczka płatków chili
1/2 łyżeczki mielonego kuminu
1/2 łyżeczki kurkumy
1 łyżeczka soli
1 płaska łyżeczka pieprzu ziołowego


Ciecierzycę zamoczyć na ok. 12 godzin. Następnie ugotować do miękkości razem z 1 łyżką płatków chili. Odcedzić, dokładnie osuszyć na ręczniku papierowym. Przesypać do większej miski i polać olejem, aby każde ziarenko było zwilżone. Dokładnie wymieszać ze sobą wszystkie przyprawy i posypać nimi zwilżone olejem kulki ciecierzycy - też każde ziarno musi być dokładnie otoczone. Przesypać ziarna na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i wstawić do piekarnika nagrzanego do ok. 170 stopni. Piec 45 minut, co jakiś czas (3-4 razy) potrząsając blaszką, aby kulki odwróciły się na drugą stronę. Na gorąco są świetne, ale radzę poczekać, aż wystygną - zimne smakują najlepiej. Jeść bez (no prawie) ograniczeń ;-)
 

Mocno ziołowy kurczak z cukinią


Mimo że lubię różnorodność w menu, to to danie mogłabym jeść chyba codziennie. Bardzo aromatyczny filet z kurczaka pachnący przede wszystkim tymiankiem i koperkiem, do tego rozpływająca się w ustach cukinia – świetny duet. Oczywiście, to danie można urozmaicić i dodać również inne warzywa – paprykę, pieczarki, cebulę – ale ja najbardziej lubię w wersji z samą cukinią. Aby nic więcej nie rozpraszało moich kubków smakowych.

Składniki
1 niewielki podwójny filet z kurczaka
2 średnie cukinie lub 1 większa
opakowanie suszonego tymianku
2 łyżeczki suszonych ziół prowansalskich
2 ząbki czosnku
łyżka oliwy lub oleju rzepakowego
sól, pieprz, płatki chili
natka pietruszki, zielona cebulka i koper




Filet pokroiłam w kostkę, wysuszyłam na ręczniku papierowym, a następnie posypałam wymieszanym tymiankiem i ziołami prowansalskimi. Każdy kawałek był dokładnie otulony suszonymi ziołami. Na patelni rozgrzałam oliwę lub olej, wrzuciłam pokrojony drobno czosnek (niewyciskany!), smażyłam minutę. Następnie dorzuciłam kawałki filetu i smażyłam z każdej strony przez ok. 3-4 minuty, aby mięso się dokładnie ścięło. Później przykryłam i dusiłam przez ok. 10 minut. W tym czasie umyłam cukinię i pokroiłam w dużą kostkę. Wrzuciłam ją na patelnię do mięsa, dodałam też posiekane zioła oraz przyprawy i dusiłam wszystko przez ok. 10 minut – tak aby cukinia się nie rozpaćkała i była jeszcze jędrna. Na koniec posypałam jeszcze wszystko koperkiem – lubię jego świeży smak.



niedziela, 26 lutego 2012

Ciasto czekoladowe z białym boskim kremem

Ciasto mocno czekoladowe - przepis podałam tutaj - daje ogromne pole do popisu. Wystarczy zrobić je w tortownicy i mamy świetną bazę do tortów. Można je nadziewać przeróżnymi masami. U mnie dzisiaj krem z bitej śmietany i serca mascarpone, a całość muśnięta dżemem z wiśniami. Idealne połączenie wytrawnego ciasta ze słodkim kremem, a gdzieś w tle smak wiśniowy. Bomba kaloryczna, ale przecież deserów nie jemy codziennie - zjadłam kawałek, poprocjowałam resztę i zamroziłam. I będzie jak znalazł na marcowe deszczowe popołudnia :-)

Składniki
Ciasto z tego przepisu, ale uwaga - zrobiłam drobną modyfikację - białka dodałam osobno na samym końcu mocno ubite.

Krem
200 ml śmietanki 30 proc.
250 g sera mascarpone
1 łyżka fruktozy
laska wanilii
dodatkowo: 4 łyżki dżemu wiśniowego bez cukru, płatki migdałowe, 2 łyżki ciemnego kakao


Ciasto upiekłam w tortownicy, przekroiłam na pół. Ubiłam śmietanę na puszystą pianę, dodałam do niej serek mascarpone i fruktozę oraz ziarenka wanilii. Zmiksowałam na gładką masę. Pierwszy krążek ciasta posmarowałam 2 łyżkami dżemu wiśniowego, na to położyłam masę (zostawiłam ok. 5 łyżek) i przykryłam drugim krążkiem. Górę wysmarowałam resztą masy i posypałam kakao (przy użyciu sitka). Boki wysmarowałam resztką dżemu i obsypałam obficie płatkami migdałowymi.


I tuż przed rozpłynięciem się w ustach ;)


Schabowy z grilla

Drób wychodzi mi powoli bokiem, ryby również nie budzą łaknienia. Więc dziś postanowiłam zrobić kotlety schabowe. Wieprzowina nie jest najzdrowszym mięsem polecanym w Metodzie Montignac, ale od czasu do czasu na pewno nie zaszkodzi, a zawsze to jakaś odmiana. Moja wersja grillowanych koletów jest mocno czosnkowa, na dodatek z sosem czosnkowym. Zapewne złe duchy będą mnie przez długi czas omijać ;)

Składniki
2 kotlety po ok. 150 g schabu bez kości
1 duży ząbek czosnku
szczypta soli, świeżo mielony pieprz
1 łyżka oleju rzepakowego


Sos:
300 ml gęstego jogurtu typu greckiego
ząbek czosnku, sól, pieprz
drobno posiekana dymka

Kotlety rozbiłam delikatnie tłuczkiem - dosłownie po dwa plaśnięcia z każdej strony (lubię jak są grubsze i jędrne podczas gryzienia). W moździerzu wymieszałam dokładnie czosnek, sól i pieprz i tą mieszanką natarłam kotlety, następnie przy użyciu silikonowego pędzelka pomiziałam je olejem i wrzuciłam na rozgrzaną patelnię grillową. Grillowałam je ok. 20 minut, przewracając na obie strony.
Sos - wymieszałam wszystkie składniki (czosnek przeciśnięty przez praskę) i polałam sosem kotleta oraz towarzyszące mojemu obiadowi różyczki kalafiora. Wszystko jeszcze obficie posypałam dymką.


sobota, 25 lutego 2012

Pulpety w sosie pomidorowym


Są dni, kiedy dokładnie planuję obiad, wymyślam nowe przepisy i eksperymentuję. Są też takie dni, gdzie łączę ze sobą intuicyjnie na szybko to, co mam w lodówce i nie skupiam się na walorach smakowych i wizualnych. Czasami efekty bywają jednak zaskakujące. Tak było w przypadku tych pulpetów, które robię za każdym razem, jak mam mięso mielone i nie wiem, co z nim zrobić. Zrobiłam na szybko (ok. pół godziny), ale podczas jedzenia czas zatrzymał się w miejscu. To było pyszne, a ja jestem genialna :D

Składniki
250 g mięsa mielonego (sama zmieliłam kawałek szynki wieprzowej z gulaszowym wołowym)
1 jajko
2 łyżki otrąb owsianych
2 łyżki mielonych migdałów
kilka piór natki z pietruszki
sól, pieprz, czosnek, płatki chili
kawałek sera feta
pół litra soku pomidorowego (lub dobrego przecieru)
1-2 łyżki mielonego siemienia lnianego

Dokładnie wymieszać mięso, otręby, mielone migdały, jajko, z przyprawami (sól, pieprz), wyciśniętym czosnkiem oraz drobno pokrojoną pietruszką. Formować kulki, wcisnąć do środka po kawałeczku sera feta, a następnie włożyć mięsne kulki do garnka z gotującym się sokiem pomidorowym. Sok wcześniej doprawić do smaku (płatki chili, sól, dowolne ulubione zioła, u mnie był czosnek). Gotować pulpety na wolnym ogniu ok. 20 minut. Jeśli nie są całe przykryte sokiem, przewrócić na drugą stronę, aby dokładnie się ugotowały. Jak już będą gotowe, dodać do garnka siemię lniane, które zagęści sos. Pogotować jeszcze z 5 minut i podawać. U mnie tradycyjnie - z fasolką szparagową. Jeść z apetytem. Jedna kulka spadła mi na podłogę (ot gapa jestem), ale długo tam nie poleżała. Mam mały odkurzacz, który pochłania wszystko, a szczególnie takie pyszności ;-)


środa, 22 lutego 2012

Pasztet z zielonej soczewicy


Mocno przyprawiony, konkretny w smaku, trochę kruchy, ale soczysty i rozpływający się w ustach. Świetnie pasuje do bułek otrębowych, jako dodatek do obiadu z mięsem, ale można jeść go również saute. Ze względu na dodatek całych jajek pasuje do posiłków tłuszczowych, ale wystarczy dodać same białka, a będzie pyszne danie beztłuszczowe (mąki migdałowej i oliwy nie liczymy). Uwaga - mój pasztet ma takie dodatki, jakie akurat zlokalizowałam w lodówce.

Składniki
1,5 szklanki zielonej soczewicy
2 jajka
pół strąka czerwonej papryki
3 łodygi selera naciowego
1 cebula
2 ząbki czosnku
2 łyżki mąki migdałowej
2 łyżki otrąb owsianych
2 łyżeczki koncentratu pomidorowego
1 łyżka oliwy
1 pietruszka (korzeń) + trochę świeżej natki
1 łyżka sezamu
sól, pieprz, płatki chili, liść laurowy, ziele angielskie

Wypłukaną soczewicę wrzuciłam do gara, zalałam wodą, dodałam pietruszkę i 1 łodygę selera oraz liść laurowy, ziele angielskie i sól. Zagotowałam, wystudziłam, wyjęłam liść i ziele. Zmiksowałam. Na oliwie usmażyłam pokrojoną drobno cebulkę i dodałam ją do masy, podobnie  jak pokrojoną drobno paprykę, seler naciowy i natkę oraz pozostałe składniki. Wszystko dokładnie wymieszałam, włożyłam do foremki, posypałam sezamem i piekłam w 170 stopniach z termoobiegiem przez ok. 45 minut.


poniedziałek, 20 lutego 2012

Zupa szczawiowa z jajkiem

Czy jest na sali osoba, która nie zna tego smaku? Tak myślałam, nie ma :) Zupa szczawiowa zawsze była, jest i będzie w naszej świadomości. Zawsze robię ją na oko, zawsze mi smakuje i zawsze jest dokładka :) Ważne, by kupić dobry przecier, bez cukru. Rzadko kiedy wykorzystuję cały słoiczek na raz - resztę mrożę w pojemniczku i mam na następny raz. Polecam, bo to i tanie, i sycące, i pyszne :)

Składniki
bulion warzywny lub mięsny - ok. 1 l
przecier szczawiowy, ok. 4 łyżek
sól, pieprz
ugotowane jajko
śmietana 18 proc.

W idealnej sytuacji są tacy przezorni, jak ja, którzy zawsze w zamrażalniku mają w pojemnikach bulion. Wtedy wystarczy go podgrzać i przygotowanie takiej zupy trwa dosłownie 5 minut. Jednak nieprzygotowani nieszczęśliwcy nie mają powodu do narzekań - bulion można zrobić w kilka chwil. Wystarczy wrzucić do garnka warzywa i/lub jakąś kość czy skrzydełko oraz przyprawy (ziele angielskie, liść laurowy), a pyszny parujący bulion się zrobi niemal sam po ok. 45-60 minutach. I do takiego bulionu wrzucamy nasz przecier, doprawiamy solą i pieprzem i gotujemy chwilę. Jeśli ktoś lubi zupę klarowną, wyciąga przed dodaniem przecieru pływające elementy w postaci warzyw. Jeśli ktoś lubi gęstą zupę, może wszystko zmiksować. Ja preferuję tę drugą wersję, tak więc moja zupa miała w sobie zmiksowaną pietruszkę i kawałki pora.
Gotową zupę wlewamy na talerz, dodajemy łyżkę śmietany (niekoniecznie), wrzucamy przekrojone jajo, posypujemy świeżo zmielonym pieprzem i jemy z apetytem :)

sobota, 11 lutego 2012

Torcik migdałowy z jabłkami


To połączenie chodziło za mną od dawna - ciasto biszkoptowe na bazie migdałów, przełożone musem jabłkowym. I wreszcie dzisiaj dojrzałam do pierwszej próby, uwieńczonej sukcesem :) Oczywiście zdjęcie nie odzwierciedla jego boskiego smaku, ale sobie wyobraźcie, jak delikatne ciasto zwilżone jabłkami rozpływa się w ustach... I do tego słodki smak równoważy muśnięcie dżemu porzeczkowego. Och, ach, ech. I wszystko w zgodzie z Metodą Montignaca - byle z umiarem ;-)

Składniki
200 g mielonych migdałów
pół szklanki otrąb owsianych (aby się tłuszcz z jajek i migdałów mniej wchłaniał w układzie pokarmowym ;)
6 jajek - osobno białka i żółtka
pół szklanki fruktozy

1 łyżeczka proszku do pieczenia

pół litra musu jabłkowego
1/4 łyżeczki agar agar
2-3 łyżki dżemu porzeczkowego bez cukru
kilka łyżek płatków migdałowych



Ubiłam na sztywno białka, dodałam fruktozę i jeszcze ubijałam przez kilka minut, aż piana zrobiła się błyszcząca. Dodałam żółtka nie przestając ubijać. I tak ok. 5 minut. Następnie wsypałam delikatnie migdały wymieszane z otrębami i proszkiem do pieczenia. Wymieszałam wszystko dokładnie łyżką drewnianą. I teraz potrzebne są trzy blachy do piekarnika - wykładamy je papierem do pieczenia lub silikonem, odrysowujemy kółka o średnicy 22 cm i wykładamy po równej ilości masy na każdy krążek. Tak byłoby idealnie, ale ja mam tylko jedną blachę w piekarniku (drugą zeżarło), ale mam również tortownicę, więc troszkę "oszukałam". Otóż - jedną trzecią upiekłam na blasze, a dwie trzecie w tortownicy. Wersja na blasze piekła się ok. 15 minut w termoobiegu (180 stopni), a ciasto w tortownicy - ok. 25 minut. Ciasto z tortownicy po wystudzeniu przekroiłam na połowę przy użyciu ostrego noża i bawełnianej nici.
Mus przygotowałam w trakcie pieczenia ciasta. U mnie ograniczyło się to do wyjęcia z zamrażarki zmiksowanych jabłek, które przygotowałam w ilości hurtowej jesienią. Jednak zrobienie musu to kwestia kilku chwil. Wystarczy obrać kilka jabłek, poddusić je na wolnym ogniu, a kiedy zmiękną - zmiksować. I tyle. Bez żadnego dodatku fruktozy, bo same w sobie są słodkie. Mus - jakkolwiek przygotowany - należy podgrzać i dodać do niego agar agar rozpuszczony w odrobinie wody. Wszystko trzeba podgrzewać ok. 3 minut, aby substancja zagęszczająca mogła się "aktywować". Agar agar wygląda bardzo niewinnie, więc łatwo z nim przesadzić. Jednak wtedy zamiast delikatnego musu będzie beton, w który ciężko wbić zęby. Zatem 1/4 łyżeczki, nie więcej.
Placki przełożyć musem, a wierzch i boki wysmarować dżemem porzeczkowym i obsypać płatkami migdałowymi. Oczywiście - można udekorować w dowolny sposób. Robiłam to ciasto spontanicznie, więc tylko takie rzeczy wpadły mi w oko :) Następnie pozostaje tylko rozkoszować się delikatnym smakiem tego "torciku" - najlepiej smakuje po paru godzinach w lodówce, ale kto by tyle wytrzymał...


wtorek, 7 lutego 2012

Ser z migdałów


Szlaki przetarła Basia. Mówiła - nie piecz, zjedz w formie twarożku. No ale ja przecież musiałam spróbować i zrobić od  początku do końca. Ser pochodzi z tego przepisu. Powtórzę się, ale radzę, aby go nie piec, tylko zjeść w początkowej fazie - jako twarożek do smarowania pieczywa. Jest wtedy idealny w smaku. Późniejszy etap wymaga trochę pichcenia, a efekt jest... taki sobie. Spróbowałam już upieczony i zapomniałam. Po 3 dniach smakował lepiej niż zaraz po przygotowaniu. Reasumując - w skali od 1 do 10 serek oceniam na 4. Więcej go nie zrobię, za to będzie inny migdałowy ser, ale to w weekend :)


Składniki
1 szklanka migdałów
sok z połowy sporej cytryny
3 łyżki oleju rzepakowego
1 ząbek czosnku
1 łyżeczka soli

Zblanszować migdały - wystarczy zalać je wrzątkiem, potrzymać 3-4 minuty, odcedzić i obrać ze skórki - powinna w miarę łatwo odchodzić. Migdały zalać wodą i moczyć przez 24 godziny. Po tym czasie odcedzić, wypłukać, dodać pół szklanki wody, 3 łyżki oleju, sól i czosnek i dokładnie zmiksować na gładką masę. I teraz jest moment, kiedy serek smakuje bosko, rozpływa się w ustach i trudno się oprzeć aby nawet o 22 nie wylizać miski... (a potem się dziwić się, że waga stoi w miejscu jak zaklęta). Wracamy do przepisu - zmiksowaną masę kładziemy na gęstą gazę i trzymamy przez 12 godzin, aby wypłynęły resztki wody. Następnie formujemy okrągły ser o grubości ok. 2 cm, wygładzamy go i kładziemy na blaszce wyłożonej papierem lub silikonową matą, potem do piekarnika na ok. 40 minut (temp. 180 stopni).


środa, 1 lutego 2012

Pieczone kotlety soczewicowe


Została mi szklanka gotowanej czerwonej soczewicy. A że kilka dni temu zakochałam się w pieczonych kotletach ciecierzycowych, postanowiłam rozkochać się w podobnie przygotowanych kotletach soczewicowych. No i zostałam trafiona w samo serce! Rewelacja. Polecam. Moja wersja jest z całym jajkiem, ale jeśli dodacie tylko białko - wyjdą beztłuszczowe kotleciki idealne na kolację. Smacznego!

Składniki
1 szklanka ugotowanej soczewicy czerwonej
1 cebula drobno pokrojona
1 jajko
2 łyżki mielonych migdałów
1 łyżka otrąb owsianych
2 łyżki mąki z ciecierzycy (w wersji z samym białkiem można dodać graham)
natka pietruszki, sól, pieprz



Wszystko wymieszać, bez miksowania fasoli. Formować kotleciki, kłaść na blachę wyłożoną papierem do pieczenia lub silikonową matą. Piec ok. 20-30 minut do zarumienienia kotletów. Zjadłam je z sosem pieczarkowym "zaciągniętym" jogurtem. Mmmmm ;-)


wtorek, 31 stycznia 2012

Szybkie spaghetti na kolację


- Co by tu zjeść na kolację - pomyślała Rodzynka drapiąc się po głowie i przypomniała sobie, że kupiony dawno temu makaron spaghetti ostatnio nastraszył ją kończącym się terminem przydatności do spożycia. - Ładna reklama dla dania na blogu - pomyślała i ucieszyła się, że przezornie wyrzuciła opakowanie. - Zatem spaghetti - postanowiła. Przygotowała je w 10 minut, choć nie obyło się bez momentów napięć - ona lubi al dente, on - profan - rozgotowane! Za to pies nie wybrzydzał - zjadł z podłogi nawet surowy. Sos w mgnieniu oka z tego, co pod ręką. Brakowało jej tylko natki pietruszki - ale nie można mieć wszystkiego ;-)

Składniki (dla 2 osób)
150 g spaghetti razowego (z mąki durum), choć uważny obserwator zauważy na zdjęciu jedną grubą nitkę białego. Nie wiem, skąd się przyplątał ;-)
300 g pieczarek
1 cebula
ząbek czosnku
sól, pieprz
szklanka przecieru pomidorowego
1 łyżeczka oleju rzepakowego
natka pietruszki

W garnku nastawić wodę na makaron, posolić. Wrzucić na wrzątek i gotować do stanu al dente (im dłużej gotowany, tym wyższe IG). W tym czasie na patelni na oleju poddusić drobno pokrojoną cebulę, dodać pokrojone pieczarki i posolić, aby puściły sok. Dusić ok. 7-8 minut, zalać przecierem, jeszcze chwila na odparowanie wody, dodać sól i pieprz oraz wyciśnięty czosnek. Sos gotowy. Teraz wrzucić makaron na patelnię, dokładnie wymieszać i nakładać na talerze obficie posypując natką pietruszki. Moja wersja i bez natki, i bez mieszania na patelni, albowiem ja na twardo, on na miENtko, a tego się na patelni pogodzić nie da ;-)




poniedziałek, 30 stycznia 2012

Pieczone kotlety z ciecierzycy

Szukałam pomysłu na kotlety, których nie trzeba smażyć na tłuszczu. I znalazłam - chrupiące i rozpływające się w ustach ciecierzycowe cudo. Niski indeks glikemiczny, bez zbędnej zawartości tłuszczu, danie dobre jako część obiadu lub przekąska, np. w pracy.

Składniki
2,5 szklanki ugotowanej ciecierzycy
2 jajka
1 mała cebula
posiekana natka pietruszki - 2 łyżki
wyciśnięty ząbek czosnku 
sól, pieprz, płatki chili

Zmiksować ciecierzycę blenderem, dodać pozostałe składniki i dokładnie wymieszać, najlepiej dłonią. Formować kotlety (wyszło sześć), układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia lub na silikonowej macie. Piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni ok. 30 minut, aż nabiorą rumianego koloru. Podawać z sosem jogurtowym, np. czosnkowym lub chrzanowym.

 


niedziela, 29 stycznia 2012

Pulpety w sosie koperkowym

Zatęskniłam za sosem koperkowym, no ale jak zagęścić sos nie dodając do niego mąki? Znalazłam na to sposób - mielone otręby owsiane + mielone siemię lniane. Oczywiście sos nie jest biały i aksamitny, tak jak w klasycznym przepisie z pszennej mąki, ale jest całkiem smaczny. Całość świetnie komponuje się z fasolką szparagową. 

Składniki
500 g mięsa mielonego (zmieliłam szynkę wieprzową i kawałek udźca wołowego)
1 cebula (posiekana)
1 jajko
1 łyżka mielonych migdałów
2 łyżki mielonych otrąb owsianych
sól, pieprz, płatki chili

Sos
pęczek koperku
3 łyżki mielonych otrąb owsianych
1 łyżka mielonego siemienia lnianego
pół szklanki mleka
2 łyżki śmietany 18 proc.

Wymieszałam wszystkie składniki na kotlety, za wyjątkiem otrąb. Uformowałam kulki, oprószyłam je zmielonymi otrębami i włożyłam delikatnie do wrzącej wody. Wody powinno być tyle, aby przykryła pulpety, nie więcej. Gotowałam je przez ok. 20 minut. Następnie w kubku wymieszałam otręby, siemię, mleko i śmietanę i wlałam do garnka z pulpetami. Gotowałam to ok. 2-3 minut, a następnie wrzuciłam drobno posiekany koperek. Całość jeszcze gotowałam przez niecałą minutę.