sobota, 7 lipca 2012

Tagliatelle z kremowym sosem łososiowym

Pyszne połączenie makaronu z łososiem w sosie z chudym serkiem. Idealna propozycja na pierwszofazowy obiad wg Metody Montignaca - do razowego makaronu możemy dodać zdrowe tłuszcze w postaci ryby oraz odrobinę oleju rzepakowego. Jako bazę ziołową polecam natkę z pietruszki, która świetnie podkreśla smak łososia, ale tutaj panuje totalna dowolność - w zależności od upodobań. Danie zjadłam z pomidorami - grzech jest ich nie jeść w sezonie :)

Składniki (dla dwóch osób)
150 - 200 g filetu z łososia
pojemniczek chudego sera - użyłam twarożku do smarowania pieczywa 0,2 proc. Linessa (Lidl)
2-3 łyżki chudego jogurtu
1 łyżeczka oleju rzepakowego

2 ząbki czosnku
pół pęczka natki z pietruszki
sól, pieprz

200 g razowego tagliatelle 

Łososia ugotować na parze, wstawić makaron do gotowania - tak aby był gotowy zaraz po przygotowaniu sosu. W rondelku rozgrzać olej i podsmażyć na nim drobno posiekany czosnek. Dodać rozdrobnionego łososia - obranego ze skóry, bez ewentualnych ości. Chwilę potrzymać razem. Następnie włożyć serek, jogurt, przyprawy oraz natkę pietruszki i dokładnie wymieszać. Jeśli sos będzie za gęsty - dodać więcej jogurtu. Trzymać na ogniu ok. 2-3 minut, a następnie wyłożyć na talerz i czekający tam, ugotowany al dente makaron. Można też wrzucić tagliatelle do rondelka, aby sos oblepił idealnie każdą wstążkę, a następnie przełożyć na talerz. Do tego pomidory, inne dodatki lub nic - co kto lubi :)


niedziela, 1 lipca 2012

Razowe pierogi z mięsem

Bardzo lubię smak ciasta w pierogach razowych i często je robię z różnym nadzieniem - owocami, serem, szpinakiem, czy jak dzisiaj - z mięsem. Podstawą jest ciasto. Wiadomo, że mąka razowa nie jest tak elastyczna jak pszenna typu 450, ale małe czary mary sprawia, że ciasto wychodzi świetne. Tajemnica tkwi w dodatku gumy guar, która pod wpływem wody zagęszcza ciasto i sprawia, że pierogi dobrze się wyrabiają, ciasto jest elastyczne i nic się nie rozpada podczas gotowania.W przepisie są 2 łyżki oleju rzepakowego - to dobry tłuszcz, w takiej ilości można go dodać do dania węglowego.


Składniki na ciasto
500 g mąki razowej - użyłam pół orkiszowej i pszennej 1850
1 łyżeczka gumy guar
letnia woda - tyle, aby zagnieść ciasto pierogowe
szczypta soli

Farsz
gotowany filet z kurczaka - ok. 300 g
duża cebula
2 łyżki oleju rzepakowego
zioła - co kto lubi, ja wybrałam świeży majeranek, tymianek i rozmaryn
pieprz, sól

Mąkę wymieszać z gumą guar i solą, a następnie zagnieść ciasto. Ciasta razowego nie trzeba wygniatać długo - wystarczy kilka minut, aby było w miarę elastyczne. Następnie przykryć ściereczką i odstawić na pół godziny - aby sobie odpoczęło :) W tym czasie można przygotować farsz - zmiksować lub zmielić w maszynce do mięsa filet. Dodać do niego podsmażoną na 1 łyżce oleju cebulę oraz wszystkie przyprawy. Dokładnie wymieszać.
Ciasto cienko rozwałkować, wycinać kółka, nadziewać i lepić pierogi. Wrzucić do osolonej wody i gotować na wolnym ogniu ok. 10 minut po wypłynięciu na wierzch. Podawać z...  no właśnie - u mnie wersja full wypas - zeszkliłam kolejną cebulkę na drugiej łyżce oleju, wrzuciłam na to pierogi i jeszcze je podsmażyłam.... Żyć nie umierać ;-)


czwartek, 21 czerwca 2012

Naleśniki z pęczaku

Elastyczne, neutralne w smaku, cienkie lub grubsze - jak kto woli. To właśnie sprawia, że naleśniki z pęczaku są idealne - zarówno do słodkich jak i pikantnych nadzień. U mnie farsz z wczorajszej zgęstniałej soczewicy w wersji dahl, dodatkowo wrzuciłam sporo gotowanego kalafiora, a na środek w ramach szaleństwa kolorystycznego rozłożyłam listek sałaty ;-) Jedna uwaga - mielenie pęczaku w młynku do kawy to droga przez mękę, ale proszę się nie zniechęcać. Najlepiej robić to kilka razy, dając odpocząć młynkowi. Mi nigdy nie udało się uzyskać konsystencji idealnej mąki, zawsze była mniej lub bardziej wyczuwalna kaszka. Nie wpływa to jednak na smak ani wygląd naleśników.

Składniki
1 szklanka zmielonego pęczaku
1 szklanka mleka
1 jajko (jeśli samo białko, to będzie wersja węglowodanowa)
sól do smaku
dodatkowo: woda

Wszystko za wyjątkiem wody miksujemy i odstawiamy na ok. 30 minut, aby masa dobrze napęczniała. Następnie dodajemy wodę - ok. pół szklanki, aby ciasto uzyskało rzadką konsystencję naleśnikową. Smażymy tak jak normalne naleśniki - przed pierwszym warto lekko nawilżyć patelnię olejem, a później już na sucho.
Jadłam je zarówno w wersji takiej, jak na zdjęciu, jak i na słodko z kremem czekoladowym z soczewicy (niebawem na blogu) - za każdym razem dobre. Ze względu na elastyczność mogą nadawać się do krokietów - nie mogę się doczekać, aż wypróbuję :)

środa, 20 czerwca 2012

Chłodnik na upalne dni

Świetnie syci, orzeźwia, jest pyszny, kolorowy, a przy okazji jak najbardziej zgodny z Metodą Montignaca. Chłodnik na bazie botwiny (bez buraczków, same listki i łodyżki) na stałe powinien wejść do naszego letniego menu. Z jajkiem - wersja tłuszczowa, bez jajka na chudym kefirze stanowi posiłek węglowodanowy. Polecam gorąco, szczególnie kiedy na zewnątrz słupki rtęci pokazują trójkę z przodu.

Składniki
Spory pęczek botwiny, ale bez buraczków
2-3 łyżki soku z cytryny
pół litra chudego kefiru
2-3 ogórki grunowe
3-5 rzodkiewek
pęczek koperku
2-3 ząbki czosnku
sól, pieprz
jajko

Jak najdrobniej pokroić botwinę i zalać niewielką ilością wody - na tyle, by wszystko dokładnie przykryła. Zagotować i trzymać na ogniu, aż wszystko będzie miękkie (ok. 10 min.), następnie dodać sok z cytryny. Odstawić do wystygnięcia. Tymczasem na grubej tarce zetrzeć ogórki i rzodkiewkę i przecisnąć czosnek przez praskę, koperek drobno pokroić. Wszystko to dodać do przestudzonej botwiny i zalać kefirem. Wymieszać i doprawić do smaku - tutaj w zależności od preferencji - sól, pieprz, więcej czosnku, soku z cytryny itp. Następnie wstawić do lodówki, żeby się porządnie schłodził. Wlać na talerz i dodać jajko, a następnie rozkoszować się rześkim smakiem ;)


środa, 9 maja 2012

Pudding z quinoa

Są takie dni, kiedy po pysznym obiedzie aż skręca za czymś słodkim. I żeby nie było zbyt różowo, okazuje się, że ciemna czekolada dawno zjedzona, jogurt wyparował z lodówki, a zwiędłe jabłko właśnie zjadł pies. Wtedy nie pozostaje nic innego, jak remanent szafek i zrobienie czegoś z niczego. Tak było i dzisiaj. Efekt - smaczny pudding. Szkoda tylko, że nie miałam laski wanilii i np. świeżych malin, bo w takim zestawieniu smakowałby jeszcze lepiej. Smak puddingu najlepiej dobrać według własnego gustu :)

Składniki na 2 porcje
1/2 szklanki quinoa
1 i 1/2 szklanki mleka
2 łyżki syropu z agawy
1/2 łyżeczki cynamonu

Mleko podgrzać z cynamonem i syropem z agawy, dodać do ciepłego wypłukaną i odsączoną quinoę. Gotować na wolnym ogniu ok. 30-40 minut, aż ziarenka napęcznieją i popękają. Uwaga - może się przypalać, dlatego trzeba co chwilę mieszać. Jeszcze ciepły pudding nakładać do pucharków, posypać cynamonem i zjeść z apetytem :)